2026.05.02 Key West, FL (dzień 1)
Pobiliśmy chyba nasz rekord. W 40 min od obudzenia do pierwszego drinka na lotnisku. Wyloty z LaGuardii rano są cudowne bo nie ma kolejek, korków i całego nie potrzebnego tracenia czasu. A do tego jak się nie nadaje bagażu to w ogóle luzik.
Gdzie tym razem? Na Key West, FL. Z tą małą wyspą na końcu archipelagu Keys który należy do Florydy, mamy wiele wspomnień. Kto by pomyślał, że zajmie nam ponad dwie dekady, żeby tam wrócić, ale zawsze jakoś było nie po drodze, albo za ciepło, albo za drogo, albo coś.
Wiele się zmieniło od tamtego czasu w naszym życiu ale ciekawe czy Key West też się zmienił. Na pewno zmieniło się podróżowanie nasze na tą wyspę na Zatoce Meksykańskiej.
Znacie ten dowcip o różnych etapach bogactwa?
Pierwszy etap to sobie kosisz trawę bo cię nie stać na ogrodników.
Drugi etap już cię stać na ogrodników więc nie musisz kosić trawy.
No i jest jeszcze trzeci etap… masz w tyłku pracę i cieszysz się, że możesz sobie sam kosić trawę.
Podobnie jest z Key West. Najpierw śpisz na innych wyspach, położonych 30-60 min samochodem i jedziesz do Key West autem tylko na kilka godzin. Takie właśnie było nasze pierwsze doświadczenie.
Etap drugi to jedziesz autem z Miami ale już śpisz na Key West. Ten etap mnie ominął i może lepiej bo nie przepadam za długimi jazdami samochodem a z Miami na Key West jest spokojnie ponad 3h.
Kolejny etap to lądujesz na Key West i śpisz na Key West.
Tak właśnie zrobiliśmy, choć w tym scenariuszu nie masz okazji odwiedzić Parku Narodowego Everglades na którym mi zależało. Dlatego nasz plan to taka wersja 2.5 bardziej niż 3. Lecimy na Key West, tam śpimy dwie noce a potem jedziemy autem na kontynentalną część Florydy, żeby zobaczyć park Everglades i odwiedzić naszych przyjaciół w Ft. Lauderdale.
Lot na Key West był bardzo przyjemny. Najbardziej jednak podobały mi się widoki przy lądowaniu. Samolot nie mieliśmy jakoś super wcześnie ale wystarczająco wcześnie (9 rano), żeby pierwszą część lotu jeszcze przespać. Z NY na Key West leci się nie wiele więcej niż podróż samochodem z Miami na Key West. Z samolotu jednak dużo lepiej wygląda słynna droga przechodząca przez Keys. Droga ta bowiem 47 mostami łączy wyspy archipelagu Keys i kończy się właśnie na Key West.
Key West jest malutką wyspą więc teoretycznie można iść z lotniska do centrum (ulicę Duvel) na nogach. Może i nawet byśmy to zrobili ale jak tylko wyszliśmy i poczuliśmy ten gorąc to od razu wskoczyliśmy w taksówkę i w 10 min byliśmy w hotelu. A dokładnie w hotelowym barze.
Musieliśmy się ochłodzić a nasz pokój jeszcze nie był gotowy. Śpimy w La Te Da. Jest to dom z 1882 roku który należał do producenta cygar Teodora Perez. W 1883 roku na zaproszenie Teodora z balkonu na pierwszym piętrze przemawial Jose Marti który walczył o wyzwolenie Kuby (Cuba Libre) od Hiszpanów.
Zdjęcie z archiwów
Robiąc rezerwację nie miałam pojęcia, że będziemy spać w tak historycznym miejscu. Dla mnie był to jeden z wielu małych kameralnych hoteli. Key West bowiem nie wpuścił dużych hoteli do centrum. Dopiero bliżej lotniska na obrzeżach wyspy pobudowały się sieciowe hotele ale na szczęście nie ma ich dużo. Centrum wyspy jest jednak bardzo kameralne i nadal zachowuje orginalny nastrój.
Z ciekawostek to dużo hoteli albo właściwie powinnam napisać hotelików jest tylko dla dorosłych. Rodziny nie mogą tam spać. Mnie to dziwiło ale też cieszyło bo na Key West wcześnie nie chodzi się spać, a w tych starych budynkach ściany są cienkie i ostatnią rzecz którą chcesz to latające dzieci o 7 rano.
O siódmej rano za to koguty mogą cię budzić. Bo kogutów, kur i pislaków tu jest mnóstwo.
Kurczaki zadomowiły się w centrum Key West po tym jak w 1998 roku huragan Georges zniszczył wiele nadbrzeżnych zabudowań, między innymi kurniki. Zwierzęta przeżyły ale szukając schronienia uciekły do środka wyspy czyli właśnie w rejony ulicy Duval. Dużo też kogutów jest jako pozostałość po walkach kogucich które to zostały zabronione na Florydzie w 1986 roku ale sprawiły, że koguty są nie odzownym elementem Karaibów. Od tego czasu drób się rozmnożył i teraz jest wszędzie. Miasto chroni koguty i kury bo jakby nie było to są one pożyteczne. Podobo zjadają larwy komarów, karaluchy a nawet skorpiony.
Jednego skorpiona na szczęście nie zjadły, a Skorpion też zostawił koguty i wybrał wodopój. Nawet na tej małej wysepce na końcu Ameryki są browary. A może właśnie dlatego, żeby mogli napisać, że najbardziej wysunięty na południe browar. Wszystko co jest najbardziej wysunięte zawsze przyciąga turystów. Na szczęście to nie okazała się pułapka turystyczna a bardzo dobry browar z tanim piwem, tylko $4 na happy hours na które akurat trafiliśmy.
Bardzo dużo restauracji i barów na Key West jest na zewnątrz. W zimie ma to sens bo w grudniu temperatury są tu przyjemne koło 20C. Natomiast w lato, upał i wilgotność nie sprzyjają takiemu układowi. Aktualnie tutaj pomału kończy się sezon. Dobrze że piwko zimne, wiatraki przy suficie to jakiś tam przewiew był.
Na Key West życie toczy się nocą więc rezerwacje kolacji robiłam wcześniej co by potem na spontanie gdzie nas nogi poniosą odkrywać miasto. Kolacje mieliśmy w części oddalonej od głównego zgiełku ale za to przy fajnej plaży.
Na Key West nie ma za wiele plaż. Wybrzeże jest tu bardziej skaliste, albo zabudowane marinami na katamarany. Trochę plaż jest bliżej lotniska. My na plażę żadko chodzimy ale oglądać zachód słońca albo napić się drinka na leżakach po zachodzie to możemy.
Kolacja pyszna ale co fajniejsze to po kolacji mogliśmy wziąć wino i dokończyć je na plaży na leżakach. My plaże lubimy w bardzo specyficzny sposób i bycie na niej po zachodzie słońca, ogladanie gwiazd i pełni księżyca to zdecydowanie jeden z tych specyficznych sposób które my bardzo lubimy. Chyba jednak jesteśmy w mniejszości bo dużo innych ludzi nie było, no poza gośćmi z wesela które niedaleko (też na plaży) się odbywało.
Tak się fajnie siedziało, że nawet nie ciągło nas do głośnych barów Duval Street. Wracając do hotelu zahaczyliśmy jeszcze tylko o “najbardziej wysunięty punkt na południe”. I znów nam się udało, że nie było kolejek do zdjęcia i dużej ilości ludzi.