2025.11.27-28 Marsylia, FR (dzień 0)

8 rano czasu europejskiego na nasz 2 w nocy a my siedzimy w małym samolociku w pierwszym rzędzie. Przemiły steward podchodzi do nas ze zrozumieniem na twarzy…wiem, że ciężko się lata tak wcześnie rano. Ano ciężko…

Przyniósł nam kawkę na obudzenie i zaczął wypytywać jak długo będziemy w Marsylli i jakie plany mamy. Po naszej odpowiedzi zadał dodatkowe pytanie. A czemu w takim razie nie lecicie prosto do Nicei. Bardzo dobre pytanie. A odpowiedź…jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Bilety do Marsylii były znaczenie tańsze

Pomału nasze Europejskie wyjazdy na święto dziękczynienia stają się tradycją. No bo jak tu nie skorzystać z kilku dni wolnego. Do tego skoro do Afryki lecieliśmy zwykłą klasą ekonomy i się przemęczyliśmy 14h w ciasnocie to odbijemy sobie w Monako. Udało mi się znaleźć fajną cenę więc 14h może lecieliśmy w niewygodach ale za to 7h polecimy jak królowie…no może nie do końca bo jednak nadal bilety były tanie więc i samolot stary. Coś za coś.

Ale najważniejsze, że indyka na obiad zjemy i dobrym winkiem popijemy.

Darek pogadal z AI (Gemini) dowiedział się wszystkiego i wyszło że o 11 am musimy opuścić dom żeby na lotnisku mieć wystarczająco czasu aby odwiedzić Delta One lounge (tak ten wypasiony o którym pisaliśmy we wrześniu), pójść, wypić i zdążyć na terminal 1 żeby złapać samolot AirFrance do Paryża. Niestety pomimo, że AirFrance z Deltą są mocno połączeni to terminala jednego nie mają i trzeba kombinować bo lounge Delta vs. AirFrance różni się bardzo….oj bardzo…. poczuliśmy to na własnej skórze.

Gdybyśmy nie musieli zmieniać terminalów to pewnie byśmy się spóźnili na samolot bo tak dobrze się siedziało ale kierownik wycieczki (Daruś) przejął się swoją funkcją i pilnował że trzeba opuścić DeltaOne Lounge 2:45pm (tak powiedział Gemini). Śmiechy śmiechami ale warto przechodzić dwa razy skanowanie bagażu i zmianę terminala bo drinek w DeltaOne smakuje tysiąc razy lepiej niż Heineken w zwykłym lounge. Nie mówiąc o jedzeniu i deserach…

Ta Darmowa restauracja w DeltaOne lounge pobija wszystko. Można liczyć na tradycyjny obiad z okazji święta dziękczynienia albo na przepysznego steaka jak się jest mało za tradycją. Do tego przemiła obsługa i w ogóle człowiek nie czuje się jak na lotnisku. To jest trochę niebezpieczne bo siedzi się tak fajnie, że można by było siedzieć ale trzeba w drogę.

Ok, czas lecieć. Lot przeleciał jak to lot. Trochę filmów, trochę gadania i trochę spania. Jak wylądowaliśmy w Paryżu to w spać się nawet nie chciało ale w sumie u nas to nawet północy nie było. Dwie godziny przesiadki, jakiś croissant z czekoladą, kawka i znów do samolotu. I tak właśnie poznaliśmy stewarda który nie mógł zrozumieć dlaczego lecimy do Marsylii a nie do Nicei. My też nie rozumiemy…ale może wkrótce się przekonamy.

Next
Next

2025.11.08-09 Savannah, GA & Congaree NP, SC